Renault Fluence Z.E. i Kangoo Z.E. na polskim rynku – pierwsza jazda

Renault już pod koniec września zacznie sprzedawać w Polsce dwa elektryczne samochody. Kangoo Z.E. i Fluence Z.E. to auta, z którymi francuska firma wiąże spore nadzieje. Ale podbój naszego rynku to bardzo trudne wyzwanie.Renault Fluence Z.E. cena

Renault Fluence Z.E. i Kangoo Z.E.

Auta elektryczne to nie temat na nasz rynek. Nawet Rumunia ma już dopłaty państwowe dla nabywców aut ekologicznych. W Polsce czegoś takiego nie ma i prawdopodobnie długo nie będzie. Skutek? Elektryczne wehikuły są po prostu bardzo drogie. Na tyle, że ich zakup nie jest opłacalny.

Renault postanowiło spróbować jednak zainteresować polskich klientów. Od września w salonach pojawią się elegancki sedan – Fluence Z.E. oraz dostawcze Kangoo Z.E. Najdroższym elementem samochodu elektrycznego jest akumulator. Francuska firma proponuje klientom wynajem zamiast zakupu tej części.

Cena Fluence Z.E. i Kangoo Z.E.

Samochód elektryczny za 79 900 zł

Dzięki temu pomysłowi cena bazowa elektrycznego Fluenca to 109 990 zł za wersję wyposażenia Expression, która zawiera sporo udogodnień (m.in. sześć poduszek, automatyczna klimatyzacja, nawigacja GPS, skórzana tapicerka). Niewiele lepiej wyposażona edycja Dynamique kosztuje 115 990 zł. Jeszcze tańsze jest Kangoo Z.E., ale za cenę bazową 79 900 zł otrzymamy auto słabo wyposażone. Podobnie jak w wersji z napędem tradycyjnym za dodatkowe 4 900 zł można zamówić wersję dwumiejscową z dużą ,,paką”. Zaletą Kangoo Z.E. jest to, że jego przestrzeń bagażowa jest taka sama jak w przypadku ,,typowego” Kangoo.
Stosunkowo niskie ceny to jednak tylko jedna strona medalu. Wypożyczenie akumulatora nie jest bezpłatne. To 419 zł w przypadku Fluence’a i 349 zł w Kangoo. Niemal jak rata kredytu.

Zasięg i użytkowanie elektrycznych Renault

Mankamentem elektrycznych pojazdów jest nie tylko ich polska cena (by podkreślić naszą odmienność na tym polu), ale także użytkowanie. Zasięg 185 km dla Fluenca i 170 dla Kangoo to spore ograniczenie. Zwłaszcza, że te dane nie są w pełni obiektywne. Wszystko zależy od sposobu użytkowania. Podróż na odległość ponad 100 km będzie więc zawsze stresująca. Jeśli napotkamy korki, czy inne drogowe utrudnienia, bateria może nam się wyczerpać przed osiągnięciem celu. A ładowanie trwa. Od 6 do 9 godzin w punkcie ładowania i 10 – 12 godzin po podłączeniu do zwykłego gniazdka.

Renault Kangoo Z.E. – pierwsza jazda

Pierwszy szybki test Renault Kangoo Z.E.

Niedawno miałem okazję przedpremierowo przejechać się elektrycznym Renault. Był to model Kangoo Z.E. w wersji dwuosobowej, a więc tej za 85 800 zł. Muszę przyznać, że dla ludzi na co dzień poruszających się tradycyjnymi pojazdami, jazda Z.E. może być niezwykle interesującym doświadczeniem. Silnik elektryczny produkuje moc, która w przeliczeniu wynosi 60 KM. Niedużo? To tak naprawdę nie ma znaczenia! Prędkość maksymalna tego auta i tak nie powinna być wysoka. Największą zaletą jest fakt, że auta elektryczne osiągają maksymalny moment obrotowy (w tym przypadku 226 Nm) już od startu i w całym zakresie prędkości obrotowej. Samochód przyspiesza błyskawicznie i jest niezwykle cichy. Prowadzi się wygodnie, gdyż auto jest lżejsze od zwykłego Kangoo i inaczej zestrojone. Zaletą, o której nie wszyscy pamiętają jest brak skrzyni biegów. Popychamy wajchę do przodu i jedziemy – nic prostszego.Renault Kangoo Z.E.

Przy okazji ciekawej przejażdżki porozmawiałem z przedstawicielem Renault na temat realnych warunków eksploatacji tego auta. Jak zwykle wietrzyłem podstęp w danych katalogowych i reklamowych. Dowiedziałem się, że egzemplarz, za którego kierownicą siedziałem odbywa jazdy testowe od dwóch dni. Nikt nie wybiera się nim w długą trasę za miasto, dlatego bateria spokojnie wystarcza i nie była jeszcze ładowana. Właśnie dla ludzi/firm, którzy stosunkowo rzadko wybierają się w dłuższą drogę są współczesne auta elektryczne.

Elektryczne Renault na długim dystansie

Ale czasem trzeba przecież pojechać dalej. Jeśli kupujemy auto za 100 tysięcy, mamy prawo oczekiwać więcej. Renault pomyślało także o tym, czym zupełnie mnie zadziwiło. Przytoczę cytat z informacji prasowej:

,,(…) przy wyjazdach w dalekie trasy, przekraczające zasięg samochodu z gamy Z.E., właściciel auta elektrycznego może korzystać z preferencyjnych stawek wynajmu aut z silnikiem spalinowym.”

Co więcej:

,,W przeciwieństwie do samochodów spalinowych wyczerpanie zapasu energii jest objęte warunkami umowy wynajmu akumulatora. Zasięg dwu- lub trzykrotnie przekraczający codzienne potrzeby większości Polaków oraz możliwość doładowania akumulatora na wiele sposobów powinny zmniejszyć do minimum ryzyko jego rozładowania. Niemniej jednak, jeśli kierowca nie zaprzestanie jazdy pomimo tego, że samochód sygnalizuje odpowiednio wcześnie zbliżanie się do granicy rozładowania, auto nie zostanie nagle unieruchomione, ale pozwoli na przejechanie z małą prędkością jeszcze kilku kilometrów. To wystarczy, by dojechać do bezpiecznej strefy postoju lub wezwać pomoc drogową, która przyjedzie i nieodpłatnie odholuje auto do najbliższego punktu ładowania. Jeśli okazałoby się, że problem tkwi w samym akumulatorze, sieć dokona jego wymiany na inny i zaproponuje auto zastępcze.”

Renault stara się zainteresować polską klientelę elektrycznymi autami. Muszę przyznać, że są one interesujące i jeżdżą dobrze, ale świetlanej przyszłości im nie wróżę. Przynajmniej do czasu, gdy rząd nie zmieni swojej polityki wobec ekologicznych pojazdów. Tak wiem, sprawa tego, czy elektryczne auta rzeczywiście są ekologiczne budzi kontrowersje. Ale to już temat na oddzielną dyskusję.

 

Jedna myśl na temat “Renault Fluence Z.E. i Kangoo Z.E. na polskim rynku – pierwsza jazda”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.