Limuzyna za 60 tys. zł – gdy nie ma dobrego wyboru

Volkswagen Phaeton wnętrze

Luksusowe limuzyny tracą na wartości szybciej niż przyspieszają do 100 km/h. Pięcioletnie auto, którego cena pierwotna wynosiła pół miliona można kupić już za…jedną dziesiątą tej kwoty. Problem w tym, że mimo wszystko nie opłaca się dokonywać takiego zakupu…

Volkswagen Phaeton
źródło zdjęcia: netcarshow

Limuzyna na wesela

Do powrotu do pisania prywatnego bloga po dłużej trwającej niechęci przekonał mnie obejrzany w telewizji odcinek programu poświęconego zakupom samochodów. Znany od lat program, zgrabnie prowadzony przez Adama Kornackiego tym razem zaskoczył mnie wybitnie interesującą tematyką. Bohater poszukiwał samochodu za kwotę 60 000 zł. Nie miał to być zwykły samochód, ale limuzyna. Luksusowa limuzyna segmentu F…

Przypadek zaskoczył mnie tak bardzo, ponieważ nie do końca wiedziałem co powinienem myśleć na temat delikwenta, który zamierza wydać tyle pieniędzy na luksusowy samochód. Z jednej strony 60 tys. to pokaźna kwota, świadcząca o pewnym statusie społecznym. Z drugiej to dziś za mało, nawet żeby myśleć o przyzwoicie wyposażonym sedanie segmentu C. Co ma w głowie człowiek, który chce przeznaczyć długo pewnie odkładane oszczędności na luksusową limuzynę? Chce dorabiać wożąc nowożeńców, ot cała tajemnica. Ale…

Volkswagen Phaeton 6.0 W12 – problematyczny Passat

Zabawne jest to, że spośród przygotowanych przez twórców programu modeli (m.in. Mercedesa klasy S i Jaguara XJ) największą uwagę bohatera programu przykuł Volkswagen Phaeton z topowym silnikiem W12 o mocy 450 KM. Kilkuletni samochód kosztował 55 tys. zł – jedną dziesiątą pierwotnej ceny. Okazja?

,,Zobacz Heniek, taki sam Passat jak Wieśka!”

Volkswagen Phaeton wnętrze
Volkswagen Phaeton wnętrze

To prawda, że płakać się chce gdy ogląda się pary nowożeńców jadące do ślubu kilkuletnim Audi A4 albo BMW, których wyświetlacze jaśnieją od migających żółtych i czerwonych kontrolek. Czy jednak wybór do tego celu pięcio czy sześcioletnich VW Phaetona, Jaguara XJ lub Mercedesa S aż tak dużo zmienia? To raczej tylko trochę mniej ,,obciachowy” wybór. Czy wyobrażacie sobie co powiedzą goście weselni, przeważnie laicy w kwestiach motoryzacyjnych, widząc jak para młoda wsiada do Phaetona? – ,,Zobacz Heniek, taki sam Passat jak Wieśka” – właśnie. Dużo zachodu dla kiepskiego efektu.

Niegdyś w rozmowie ze znajomymi ustaliliśmy, że VW Phaeton to auto stworzone dla biznesmena, którego firma słabo przędzie i ma zaległości wobec pracowników, przy czym jemu prywatnie nadal powodzi się dobrze. Wówczas nabywa Phaetona, śrubokrętem podważa napis na tylnej klapie i dokleja, kupioną w ,,Auto-częściach” tabliczkę z napisem ,,Passat”. Nikt się nie zorientuje.

Masz 60 tys.? Nie stać Cię by wydać je na limuzynę!

Nie chodzi tylko o to, że kilkuletnia luksusowa limuzyna daje tylko namiastkę prestiżu, którym mogą się szczycić jej pierwsi właściciele. Problemem jest przede wszystkim serwis samochodów tego typu. Jeśli ktoś wydaje na takie auto 60 tys. zł to raczej nie ma odłożonych kolejnych 60 na dokonywanie napraw. A Phaeton i spółka to samochody bardzo awaryjne i, co najistotniejsze, bardzo drogie w naprawie. Koszty ponoszone na regularne przeglądy takiego auta nie zwrócą się, nawet gdyby auto zarabiało na weselach co drugi weekend.

Skończy się to tak, że nowy właściciel będzie jeździł luksusową limuzyną zimą na letnich oponach, będzie ona wyposażona w chińskie tarcze i amortyzatory, będzie znaczyć za sobą teren strugą oleju. Świątecznym akcentem będzie całoroczna choinka na głównym wyświetlaczu, a po głowie właściciela będzie obijać się pytanie, czy aby na pewno silnika W12 nie dałoby się przerobić na gaz?

Silnik jak w Bentley’u i letnie opony zimą

Czas na wnioski. Na luksusową limuzynę segmentu F stać wyłącznie ludzi, którzy mogą pozwolić sobie na jej zakup w salonie samochodowym. Niezależnie od tego, ile kosztuje takie auto po upływie lat, koszty jego utrzymania nie maleją. Rosną. A to wymaga naprawdę dużych nakładów. Masz 60 tys.? Nie wygłupiaj się. Kup dwuletniego sedana albo nowy kompakt.

17 myśli na temat “Limuzyna za 60 tys. zł – gdy nie ma dobrego wyboru”

  1. ”Wówczas nabywa Phaetona, śrubokrętem podważa napis na tylnej klapie i dokleja, kupioną w ,,Auto-częściach” tabliczkę z napisem ,,Passat”. Nikt się nie zorientuje.”

    Za to zawsze Cię lubiłem;]

  2. Autor tekstu wie gówno o Phaetonie…i takie jest moje zdanie.
    Jeździ rozklekotanym pikaczento i myśli, że błyszczy…
    Aż żal ściska, że ludzie czytają takie brednie…

  3. 7 lat jezdzilem Phaetonem i go w koncu zamieniłem na …. nowszego Phaetona :-)))) Dlaczego ? Jest bezawaryjny , komfortowy i niewidoczny dla wścipskich . Autor wykazał sie kompletnym brakiem wiedzy . Grafomania moze sie podobac ze wzgledu na styl pisania ale nie ze wzgledu na jej ” merytoryczna ” tresc . :-)))

  4. Hm, w pełni rozumiem autora tekstu. Nawet miałem podobne poglądy na temat zakupu takiego auta. Do puki nie kupiłem sobie Phaetona v8. Taką terapię polecam.

  5. Autora tego płytkiego tekstu chyba żal dupę ściska, że sam nie może kupić sobie takiego samochodu, a bardzo by pragnął i w ten sposób pociesza swoją życiową nieudolność. Phaeton jest bardzo wygodnym, komfortowym samochodem i wcale nie takim awaryjnym. Trzeba lepiej spojrzeć na nowe samochody jakie są wytrzymałem i „tanie” w eksploatacji (mówię tu chociaż o klasie średniej), a nawiązując do LPG, to jeśli nawet kogoś stać na jazdę na benzynie, to nie znaczy, że musi wypalać tą kasę w atmosferę i na koniec coś dla eko-terrorystów, jazda na gazie to czystsze spaliny..

    1. To wszystko nieprawda, łącznie z tym, że lpg to czystsze spaliny. Ale cóż, przynajmniej napisałeś, co Ci leży na wątrobie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.