Czas wybrać opony na zimę… a może na cały rok?

W ostatnim czasie na rynku opon pojawiły się nowe technologie, które w pewnym stopniu zburzyły dotychczasowy porządek rzeczy. Chodzi o opony łączące cechy ogumienia zimowego i letniego. Czy zatem nie potrzeba nam już dwóch kompletów opon?

MICHELIN CROSSCLIMATE

Jeszcze kilka lat temu wydawało się, że koncepcja posiadania opon uniwersalnych – odpowiednich do jazdy zimą jak i latem – upadła. Producenci ogumienia przekonywali, że stworzenie opony zapewniającej bezpieczeństwo we wszystkich warunkach atmosferycznych jest niemożliwe i promowali zakupy opon letnich i zimowych. Ta sytuacja była optymalna dla wytwórców, ponieważ otwierała szansę na większy zysk, wynikający z konieczności posiadania przez właściciela samochodu ośmiu opon, a nie tylko czterech. Powstawały więc nowe, coraz lepsze – cichsze i lepiej trzymające się drogi opony letnie i zimowe – z wyraźnym rozróżnieniem. Komunikaty marketingowe głosiły, że nowe modele są jeszcze bardziej bezpieczne, ale tylko w warunkach jazdy, do których zostały stworzone. Opony całoroczne, kiedyś popularne zwłaszcza na takich rynkach jak polski, były powoli wypychane na margines przez największych producentów. Szansę w pogrzebaniu tego segmentu wyczuwali Chińczycy, próbując przebić się na rynek z takimi właśnie produktami.

Nagle coś się zmieniło. Około półtora roku temu firma Michelin ogłosiła wprowadzenie opony CrossClimate. Rewolucyjnej, bo inicjującej zupełnie nowy segment – opon letnich z homologacją zimową. Zatem całorocznych, ale trochę inaczej… Firma przekonuje, że w przeciwieństwie do opon całorocznych, których osiągi w lecie i zimie są wynikiem kompromisu, CrossClimate zapewnia pełną przyczepność do mokrej nawierzchni zarówno według kryteriów oceny opon letnich jak i zimowych. Te parametry zostały potwierdzone homologacją, poprzez umieszczone na boku opony logo 3PMSF (3-Peak Mountain with Snow Flake) oraz testami wykonanymi przez niezależne organizacje.

W wielu testach opona CrossClimate pokonała swoich konkurentów, którymi okazały się dostępne na rynku opony całoroczne. Mało kto zwrócił uwagę na fakt, że najważniejsi producenci wcześniej praktycznie wycofali się przecież z rywalizacji w segmencie całorocznym. Wszelka konkurencja dostępna na rynku była zatem mocno niszowa.

Mniejsza z tym, najważniejsze jest, że informacje, które od ładnych paru lat głosili producenci opon przestały być do końca wiarygodne. Jeszcze chwilę wcześniej nie dało się stworzyć opony, zachowującej się odpowiednio latem i zimą ze względu na niemożliwe do przeskoczenia bariery technologiczne. Dlaczego zatem nagle jeden z głównych producentów twierdzi, że jednak się da i przedstawia na to dowody?

Wygląda na to, że konkurencja między producentami opon urosła do takich rozmiarów, że aby się wyróżnić i zwiększyć zyski nie wystarczyło już rozwijanie znanych technologii i produkowanie nowych, nieco ulepszonych wersji obecnych już na rynku modeli. Trzeba zwrócić uwagę na fakt, że rynek opon zmienia się wraz z rynkiem motoryzacyjnym. W nowych samochodach standardem są coraz większe rozmiary felg i opon. Duża w tym rola ekspansji SUVów, ale także kompaktowe pojazdy potrafią dziś wyjeżdżać z salonu na kołach w rozmiarze 16’ czy 17’. Im większe opony tym wyższa cena. Nie do końca uzasadniona kosztami produkcji. Zyski zatem i tak rosną, czemu więc nie zdecydować się na zaoferowanie rozwiązania, które z całą pewnością spotka się z uznaniem klientów i pozwoli wypracować przewagę nad konkurentami? Który właściciel auta nie wolałby bowiem zajmować się kwestią opon w swoim pojeździe tylko raz na kilka lat zamiast dwa razy do roku?

8 myśli w temacie “Czas wybrać opony na zimę… a może na cały rok?”

  1. Pytanie tylko czy jeden uniwersalny komplet opon nie będzie powodował konieczności częstszej ich wymiany mimo wszystko? Obecnie, kiedy ma się zimowe i letnie, potrafią w rozrachunku czasowym starczyć na dłużej niż jeden uniwersalny komplet.

    Nie mniej jednak, pomysł jest turbo ciekawy i było kwestią czasu aż któraś z firm stworzy całoroczne opony, które się dostosowują maksymalnie do panujących akurat warunków. Z pewnością będę śledzić temat dalej.

  2. Wiadomo, że wygodniej byłoby mieć jeden, uniwersalny komplet opon, ale w końcu ktoś przecież dostrzegł to, że inne parametry opon sprawdzają się w zimie, inne w lecie i stąd wzięły się opony zimowe i letnie. Mimo zapewnień producentów nie wierzę w rzeczy uniwersalne, bo jak coś jest do wszystkiego, to wiadomo do czego jest…

  3. Zastanawiam się czym właściwie charakteryzują się opony uniwersalne ? Bo jeśli ktoś jeździ mało , na przykład tylko do pracy to nie będzie musiał ich zmieniać zbyt często a będzie to o wiele wygodniejsze , wiadomo przecież że brak czasu i kolejki do wulkanizacji ….Tylko czy wielosezonówki są bezpieczne ?????

  4. Raz tylko eksperymentowałem z oponami wielosezonowymi i to był pierwszy i ostatni raz. W lecie przy wyższych temperaturach nie dało się opanować auta przy większej prędkości, a w zimie nie trzeba było dużego zakrętu żeby popróbować „driftu” 🙂

  5. Dla mnie całoroczne opony są spoko przynajmniej nie muszę ich dwa razy kupować i zmieniać w warsztacie 2 razy. No i nie trzeba płacić podwójnie. W poprzednim sezonie zamawiałem opony na stronie aaaopony i sprawują się dobrze i obojętne czy to zima czy lato.

  6. Z pewnością eksploatacja opon wielosezonowych byłaby o wiele prostsza i użytkownicy na pewno częściej wybierali by to rozwiązanie. W końcu wymiana opon raz na kilka lat byłaby o wiele prostsza, niż jazda 2 razy do roku do zakładu wulkanizacyjnego. Podsumowując opony przystosowane do danych warunków (letnie czy zimowe) będą lepsze niż wielosezonowe.

  7. Wydaje mi się, że opony całoroczne są bez sensu, bo wymagają częstszej wymiany niż te sezonowe. Koniec końców więc wydamy więcej pieniędzy a nie zaoszczędzimy. Te nowe wynalazki są fajne, ale bardzo na razie niedopracowane, dlatego ja zostaję przy tradycyjnym komplecie letnim i zimowym.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.